wroclaw.pl strona główna

MPK 100 nowych autobusów dla MPK. Co to będą za pojazdy?

  1. wroclaw.pl
  2. Dla mieszkańca
  3. Aktualności
  4. Koniec protestu położników na Brochowie

Koniec protestu położników na Brochowie

Data publikacji: Autor:

| aktualizacja: Edytuj w ACMS

Aż 12 z 16 lekarzy z oddziału ginekologiczno-położniczego szpitala na Brochowie chciało odejść z pracy. W piątek lekarze, wśród nich ordynator, złożyli wypowiedzenia. W liście otwartym do marszałka pisali o bardzo ciężkich warunkach pracy i trosce o życie i zdrowie pacjentek. Wygląda na to, że zostaną, bo dogadali się z dyrektorem szpitala - dostaną podwyżki. Podwyżki dostaną też neonatolodzy.

Reklama

Dyrektor szpitala Janusz Wróbel nie krył, że lekarzom chodziło o pieniądze. Po spotkaniu z nimi w poniedziałek był dobrej myśli. – Rozmowy z lekarzami są w toku, próbujemy się dogadać – mówił, ale nie chciał zdradzać szczegółów propozycji, jaką przedstawił położnikom. Ci chcieli ją dostać na piśmie i wówczas mieli rozważyć ofertę. Jeśli będzie satysfakcjonująca, to wycofają wypowiedzenia. - Spisaliśmy ugodę, w ktorej znalazły się uzgodnione wcześniej warunki. Lekarze muszą ja tylko podpisać. Liczę, że zostaną - przyznaje.

Janusz Wróbel uspokaja, że mimo tej sytuacji szpital cały czas pracuje normalnie, a pacjentki mogą być spokojne o swoje bezpieczeństwo. Dowodem tego jest choćby najmniejsza szkodowość porodówki w regionie (chodzi o wysokość wypłaconych odszkodowań przez szpital w wyniu np. tzw. błędów medycznych). – Pacjentki chętnie wybierają nasz szpital i rodzą tu kolejne dzieci – podkreśla.

W opublikowanym publicznie liście otwartym, który trafił m.in. do marszałka województwa, któremu podlega szpital, lekarze alarmowali o tragicznych warunkach, w jakich muszą pracować i w jakich przebywają rodzące kobiety. Pisali m.in. o brudzie i nieodmalowanych od 20 lat pomieszczeniach, starych i zużytych meblach: „Otoczeni jesteśmy śmierdzącym dwudziestoletnim kurzem, rozpadającymi się meblami, brudnymi od potu wielu już pokoleń lekarzy i obdartymi ze skaju fotelami do badań lekarskich". Czytamy też dramatyczne opisy o braku nowoczesnego sprzętu do diagnostyki (np. nowoczesnego aparatu do USG) i o „braku możliwości wykonania w trybie pilnym wielu badań laboratoryjnych decydujących o życiu pacjentów. Obsada na dyżurach jest za mała, przez co lekarze są przemęczeni i przepracowani" - piszą lekarze.

- Tak dłużej po prostu pracować się nie da. Ten list i nasze wypowiedzenia to jest krzyk rozpaczy – mówił jeden z położników.

Cały list położników

Dyrekcja szpitala nie zgadza się z większością tych zarzutów, a niektórymi jest wręcz oburzona, np. porównaniem w liście kuchni szpitalnej (od red. – szpital nie ma kuchni, korzysta z cateringu) do warunków panujących w obozie pracy przymusowej. – Szpital właśnie przeszedł spory remont w ramach termomodernizacji. Oprócz ocieplenia budynku, wymienione zostały okna, wszystkie instalacje grzewcze i wodno-kanalizacyjne. Remont przeszedł też cały blok porodowy i pacjentki rodzą naprawdę w przyzwoitych warunkach. Mamy też najnowocześniejszy apart RTG we Wrocławiu, a może i w regionie. Mamy siedem aparatów USG, w tym jeden 4D - wylicza dyrektor Wróbel. W ostatnich latach na remonty i termomodernizacje poszło 20 mln zł.

O porodówce po remoncie

Dodaje, że gdy tylko dostaną pieniądze z Urzędu Marszałkowskiego, stopniowo będą malowane i przejdą remont kolejne pomieszczenia, m.in. łazienka dla matek po porodzie.  – Z funduszu norweskiego niedługo zakupimy nowy aparat do USG, który będzie najnowocześniejszy w regionie, takim mercedesem wśród aparatów USG – podkreśla Janusz Wróbel.

W najbliższym roku szpital ma przeznaczyć na poprawę infrastruktury 3,5 mln zł.  

zdjęcia Tomasz Walków

Bądź na bieżąco z Wrocławiem!

Kliknij „obserwuj”, aby wiedzieć, co dzieje się we Wrocławiu. Najciekawsze wiadomości z www.wroclaw.pl znajdziesz w Google News!

Reklama