Wrocławianie zaczęli bez kompleksów i w pierwszej kwarcie wyszli na prowadzenie 6:0. Kraków Kings zmobilizowali się i w drugiej kwarcie odrobili straty, następnie wyszli na prowadzenie 8:6.
Galeria zdjęć
Fot. Tomasz Hołod
Fot. Tomasz Hołod
Fot. Tomasz Hołod
Fot. Tomasz Hołod
Fot. Tomasz Hołod
Fot. Tomasz Hołod
Fot. Tomasz Hołod
Fot. Tomasz Hołod
Fot. Tomasz Hołod
Fot. Tomasz Hołod
Fot. Tomasz Hołod
Fot. Tomasz Hołod
Fot. Tomasz Hołod
Fot. Tomasz Hołod
Fot. Tomasz Hołod
Fot. Tomasz Hołod
Fot. Tomasz Hołod
Fot. Tomasz Hołod
Wtedy Pantery złapały wiatr w żagle i po serii efektownych rozegrań m.in. z celnym kopnięciem na bramkę było już 16:8 dla gospodarzy. Wrocławska drużyna na tym nie poprzestała i do końca pierwszej połowy zdobyła jeszcze kolejne punkty. Na przerwę Panthers schodzili ze sporą przewagą – 25:8.
Galeria zdjęć
Fot. Tomasz Hołod
Fot. Tomasz Hołod
Fot. Tomasz Hołod
Fot. Tomasz Hołod
Fot. Tomasz Hołod
Fot. Tomasz Hołod
Fot. Tomasz Hołod
Fot. Tomasz Hołod
Fot. Tomasz Hołod
Fot. Tomasz Hołod
Fot. Tomasz Hołod
Fot. Tomasz Hołod
Fot. Tomasz Hołod
Fot. Tomasz Hołod
Fot. Tomasz Hołod
Fot. Tomasz Hołod
Druga połowa również rozpoczęła się po myśli gospodarzy – w na początku trzeciej kwarty podnieśli swój dorobek na 32:8. Kings nie zamierzali jednak patrzeć bezczynnie na poczynania rywali i zaczęli odrabiać straty. Trzecia kwarta skończyła się rezultatem 32:16.
W ostatniej części meczu Wrocławianie zdobyli na początku kolejne punkty (39:16). W ostatnich minutach goście przedarli się do linii końcowej Panter i zdobyli przyłożenie redukując stratę na 39:22.
Dwie minuty przed końcem przewaga gospodarzy stopniała do 39:24. Gracze Panthers ruszyli do ataku i zdobywali kolejne jardy, ale mimo usilnych starań nie byli w stanie przełamać obrony gości.
Mecz zakończył się zwycięstwem gospodarzy 39:24, co można traktować jako sukces biorąc pod uwagę, że przeciwnik to mocna drużyna.
Przede wszystkim cieszy nas wygrana oraz jej styl. Graliśmy przeciwko wymagającej drużynie z Krakowa i byliśmy w stanie egzekwować nasz plan gry. W ofensywie, defensywie i zespołach specjalnych byliśmy w stanie pokazać dobre zagrania i większość zawodników ze składu miało swój wkład w te zwycięstwokomentuje Jakub Samel, trener główny Panthers Wrocław.
Jakub Samel dodaje, że przed jego podopiecznymi teraz bardzo ważny tydzień. - Jeśli chcemy zajść daleko w tym sezonie musimy cały czas poprawiać naszą grę i eliminować nawet te najmniejsze błędy - podkreśla trener główny Panthers Wrocław.
Kolejne mecze także przeciw zagranicznym klubom
Przed zawodnikami Panthers czas wymagających wyjazdów - 24 maja pojadą do Zielonej Góry, by zmierzyć się z tamtejszą Watahą. Dokładnie tego samego dnia swójsezon w europejskich rozgrywkach AFLE - The League Europe zainauguruje pierwszyzespół Panthers, który na wyjeździe stawi czoła ekipie London Warriors.
Kibice we Wrocławiu nie będą jednak długo czekać na rozgrywki na własnym podwórku. W niedzielę, 31 maja, na Stadionie Olimpijskim Pantery podejmą europejskiego giganta z Austrii, utytułowaną drużynę Vienna Vikings.
Prawdziwym świętem futbolu amerykańskiego będzie jednak niedziela, 14 czerwca. Wtedy Panthers Wrocław przeniosą się na wielką scenę i zagrają na Tarczyński Arenie przeciwko Berlin Thunder.